Bulimia - moje życie...
Blog > Komentarze do wpisu
Koniec bloga - Wygralam.
Droga ku wyzdrowieniu dobiegla końca. Nie ma sensu dlużej prowadzić tego bloga. Spelnil swoje zadanie aż z nawiązką. Przez dwa lata pisalam o wszystkim, co związane z bulimią. Nareśie czuję się wolna.

Dlugo to trwalo, nigdy nie przypuszczalabym, że aż tyle czasu będę potrzebować, żeby uwolnić się od bulimii. Ale nie ma się co dziwić, tkwilam w blędnym kol choroby prawie 10lat, odpowiednio dużo czasu potrzebowal zatem mój organiz i moja psychika, by wyzdrowieć w pelni.

Dziś jestem szczęśliwa. Te dwa lata walki, potyczek, upadków, zwątpień i ponownego ścierania się z wlasnymi slabościami byly warte tego, by móc napisać z calym przekonaniem - naprawdę jestem zdrowa.

Czego życzę każdemu, kto na tą stronę zaglądal i kto na nią w przyszlości może jeszcze trafi. Nie będę kasować bloga, niech zostanie dowodem na to, że z bulimią można wygrać, choć nie jest to latwe, a droga nie jest krótka.

Dziękuję czytelnikom bloga za każde dobre slowo, wiarę we mnie, pozytywne wibracje. Za sile plynącą z każdej literki, jaką tu zostawialiście.

Dziękuję przede wszystkim Tobie Beata. Razem bylo latwiej zacząć walke i razem bylo latwiej przejść przez te dwa lata. Chwile zwątpienia, nocne smsy, maile, lzy, smutki - wszystko to przeżyleśmy dzięki wspólnej sile - dziękuję :* :)))
niedziela, 20 lipca 2008, manuelle
Komentarze
2008/07/20 17:53:04
GRATULUJĘ!!! I cieszę się razem z Tobą. Nie kasuj. Może komuś pomoze.
-
Gość: malutkabb, ip-83-147-168-81.crk.metro.digiweb.ie
2008/07/26 00:24:24
Madzia, niewiarygodne, jak bardzo sobie pomoglysmy, chociaz dziela nas tysiace kilometrow... Mam wrazenie, ze napotkalysmy siebie w odpowiednim momencie, potrzebowalysmy siebie, i moze teraz byc moze troche nasz kontakt sie urwal (przez ten cholerny wir zycia), na pewno bedziemy w kontakcie. mam nadzieje, ze wkrotce sie spotkamy. bardzo bym tego chciala. czuje, ze gdyby nie nasza wspolna "dola", byloby o wiele bardziej ciezko. a teraz dzieki wspolnym silom jestesmy calkiem zdrowe, zapomnialysmy o buli. ja juz nawet nie wiem pamietam jak to bylo, bo po co... wyrzucilam bule z pamieci. Rowniez bardzo Ci dziekuje wlasnie za Ciebie. postaram Ci sie napisac maila wkrotce. tak bardzo sie ciesze z naszego szczescia:) buziaki i do uslyszenia!
-
Gość: gwiazdka, c-71-224-210-65.hsd1.pa.comcast.net
2008/08/30 00:47:34
Witam Magda ...
Przeczytalam Twoj caly blog od pierwszego do ostatniego wpisu. Choruje na bulimie juz ponad 5 lat. Straszta to choroba .. Zrujnowala moje zdrowie fizyczne i psychiczne. Ale wierze ze da sie z niej wyjsc. Dzieki Twojemu blogu naprawde nabralam checi do walki i wiem ze warto.
Nie kasuj nigdy tego blogu bo napewno nie jedna osoba sie na niego napotka i napewno nie jednej chorej duszyczce pomoze wyjsc z tego bagna.
Pozdrawiam i gratuluje :)
-
2008/08/31 20:42:45
Witaj Gwiazdko,
ciesze sie, ze moja historia moze byc dla kogos krzepiaca...
jezeli moglabym jakkolwiek pomoc, jezeli chcesz o cos zapytac, czy wygadac sie, opowiedziec o sobie - jestem: magda.fr@poczta.onet.pl
Zawsze odpisze, sciskam cieplo,magda.

warto, to pewne.
i da sie, to tez pewne.
do dziela!!! :*
-
Gość: Natalia, abge31.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/06 21:04:37
Prosze napisz do mnie, naprawdę chce porozmawiać. Jeśli tylko możesz mi pomóc proszę napisz 1992689. To mój numer gg. Będę niesamowicie wdzięczna jeśli napiszesz.
-
Gość: 5904440, static-81-219-148-11.devs.futuro.pl
2008/11/15 23:03:23
szczerze zazdroszczę.
od 5 lat zaburzenia odżywiania są moim życiem.
anoreksja, bulimia.
zaczęłam w tym roku studia, wyprowadziłam sie z domu,
myslałam, ze mój stan się poprawi. głupia.

nie potrafię sobie pomóc.
próbowałam się umówić na wizytę. nie poszłam na nią.
na dzień dzisiejszy moje zycie to koszmar.

nie wierzę, że z tego da sie wyjść.
-
Gość: Gina, mtk-tv.pl
2009/09/01 23:27:07
blog...jakby moje życie...walka...upadek..wyrzuty sumienia...i znowu walka..i wciąż od nowa, każdego dnia to samo. Nie wiem droga M. czy jeszcze zaglądasz na swego bloga, bo piszesz, że wygrałaś:gratuluję:)) U mnie było bardzo podobnie, pojawiła się ciąża, którą przetrwałam, byłam bardzo , bardzo silna....tylko, że po ciąży wróciłam do wszystkiego!!!! odczekałam 3 miesiące, przestałam karmić Małą, najpierw ćwiczenia, potem dieta, która miała trwać krótko...i miałam schudnąć tylko 5 kilo...a dieta skończyła się :odmawianiem wszystkiego co zwie się jedzeniem. Schudłam za dużo, uwagi rodziny, znajomych sprawiły, że postanowiłam przytyć...niestety wróciłam do bulimii...boję się , że już nigdy z tego nie wyjdę...nie mam już pomysłów na cele, zamierzenia....ciągle mi się wydaje, że ja to wszystko kontroluję i potrafię z siostrą-bulimią żyć....nie wiem jak to jest bez niej...po prostu zapomniałam....męczę się tak ponad 10 lat...a najgorsze jest to, że czasem mam wrażenie, że bez bulimii nie potrafię już żyć....jak mam kilka dni "wolnych"...dopada mnie dzień, gdy po prostu mi jej brakuje....Droga M. tak dawno nie pisałaś...jeśli tu zaglądasz, proszę napisz, czy wyzwolenie całkowite jest w ogóle możliwe?????????
-
2009/09/02 09:44:04
Witam Cię, zagladam tu regulranie, na rózne wątki czasem ktoś napisze, staram się odpisywac...
Co do mnie: synek ma 8miesięcy, mało przytyłamw ciąży,więc szybko wrocilam do swojej wagi,nawet ważę mniej troszje niż przed ciążą,ale to przez wstawanie w nocy,karmienie...
Bulimiii nie ma. Wątpię, czy kiedykolwiek wróci. Ostatni raz wymiotowalam 2lata temu, po poronieniu,ale było to już bardzo rzadko,sporadycznie. Miałam depresje,długo trwało zanim doszlam do ładu ze sobą,ale gdy się udało,bulimia odeszła całkowicie. Tu najważniejsze jest uzdrowienie głowy. Na wiele spraw patrzę teraz inaczej, chyba jestem kimś innym - lepszym, w końcu uśmiechniętym, szczęśliwym.

Jeżeli zależy Ci na wyleczeniu to powinnaś iśc na terapię, poukładac sobie wiele spraw w głowie,spojrzec świeżym okiem na sytuację, na swoje życie. Ja nie byłam na takiej terapii,ale miałam pomoc 2dziewczyn,które wyszły z bulimii. Dużo też czytałam specjalistycznych książek o uzależnieniach, zeby poznac schemat działania i o toksycznych rodzicach,bo jak się okazało,to oni byli źródłem moich problemów. Zrozumienie problemu, ogranięcie go, było początkiem do wyleczenia. Wiedza jest tu kluczowa.

Da się wyleczyc, bezpowortnie!!!!!!!!!!! Wierzę w to kazdego dnia już od 2lat. Jeżeli będziesz chciala, napisz na maila: magda.fr@poczta.onet.pl

Pozdrawiam,trzymam za ciebie kciuki!!! :*
-
Gość: Gina, mtk-tv.pl
2009/09/02 14:10:57
bardzo, bardzo Ci dziękuję! zaczyna do mnie docierać, że sama sobie nie poradzę...chociaż walczę podobnie jak Ty....tysiące zajęć, by nie myśleć...dziś nawet było śniadanie...i obiad przygotowany...a wiem, że do wieczora daleko.....każdy dzień jest okryty tajemnicą, bo nie wiem jak się skończy...nienawidzę swojego widoku w łazienkowym lustrze, jak podnoszę się z ziemi i patrzę sobie w oczy, załzawione od wysiłku....wiem, że jest to ciężka walka, i nie wiem czy dam radę...ale wiem, że chcę, bo mam dla kogo żyć, mam córeczkę...i męża....muszę znaleźć terapeutę...pozdrawiam...
ps. odezwę się na e-maila.mam jeszcze pytanko, wszędzie szukam jakieś infolinii dla anorektyczek, bulimiczek...taka "błękitna linia","help-line". znasz coś takiego?
-
2009/09/03 10:09:15
nie znam takich numerow telefonów:( choc pewnie są...
może na forum na gazecie.pl znajdziesz jakies info? ale samego forum nie polecam,jest dolująco-smutne. tylko pogłębiało moja depresję...

trzymam kciuki,wiek ze Ci teraz ciężko,jeszcze nie raz będzie bardzo bardzo źle,ale w koncu z czasem sama zobaczysz, że coraz dłuższe są okresy,gdy jest dobrze,gdy się uśmiechasz,gdy zapominasz o bulimii.

Może na dobry początek porób sobie badania? ogólne i specjalistyczne. Tylu letnia choroba pewnie pozostawiła ślad. Może to Cię zmobilizuje do walki? Mnie przeraził pobyt w szpitalu,gdy miałam kolejny atak arytmii,a po rozmowie z lekarzem utwierdziłam się przekonaniu,że już na zawsze bede miec chore serce wlasnie przez bulimie:( Zęby tez sie niszczą, szkliwo, i cera jest gorsza. Oczywiscie narażone są organy wewnętrzne: przełyk, żołądek, trzustka, wątroba, jelita... Bulimia daje wiele powikłań:(

to nie zeby straszyc, raczej zebys byla swiadoma powagi sytuacji przy tak dlug trwajacej chorobie...

trzymaj sie! sciskam,m.
-
Gość: shaza, ejh114.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/19 23:12:40
Czytając słyszałam siebie. Treść tutaj zamieszczona dała mi więcej siły, by walczyć. Do niedawna nawet nie postrzegałam tego jako choroby. Teraz widzę to jako zniewolenie - kula u nogi, która będzie stawać się coraz cięższa, aż w końcu nie będę mogła się w ogóle ruszyć. Na początku miałam poczucie kontroli, zniknęło razem z dawną mną. Kiedyś życie było prostsze - bez myślenia w kółko o jedzeniu. Straciłam wszelką motywację. W tym roku matura, ja nie mam siły na powtórki. Życie przecieka mi przez palce. Kiedyś miałam plany, marzenia... Teraz wszystko tracę.