Bulimia - moje życie...
Blog > Komentarze do wpisu
Bańka mydlana pękła ...

Stało się, powiedziałam mamie ...

Sama przyszła porozmawiać, po raz pierwszy w życiu to ona przyszła do mnie! Rozmawiałyśmy jak nigdy, otwarcie, szczerze do bólu. Ja całkiem spokojnie, opanowana, wytonowanym głosem - ona roztrzęsiona, zapłakana ... Mówiłam wszysko, na każdy temat ...

Ale nie wiem, czy zrozumiała... czy raczej szczerze wątpię ...

Za to dziś czuję się jak nowonarodzona - w końcu wolna, w końcu to z siebie zrzuciłam ...

piątek, 11 stycznia 2008, manuelle
Komentarze
2008/01/11 13:05:02
Weszłam na tego bloga pierwszy raz... ale tak mnie wciągnął że większość notek przeczytałam...

Nie chcę ci pisać mojego podejścia do tej sprawy, bo cię ono mało interesuję...
ale cieszę się że w końcu z nią porozmawiałaś i że już się lepiej czujesz... Współczuje teraz tylko troszkę twojej mamie, bo teraz ona musi przechodzić przez coś przez co ty już prawie przeszłaś...ale kiedyś musiała sie dowiedziec;)

^^ tyle ode mnie;]
-
2008/01/11 13:17:14
walczylam z tym...
i wygralam

a mama dowiedziala sie po fakcie...
-
Gość: marcia.sniezynka@wp.pl, bes2.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/26 16:17:16
szukałam w goglach "obajwy bulimi" i znalazłam Twojego bloga, przeczytałam pare innych notek. popłakałam się, tyle przeszłaś, ciąża, choroby ale dajesz sobie rade, jestem pełna podziwu. zagłębie sie dalej w Twoje notki, ponieważ wiele z objaw zaczyna mi się udzielać. może to tylko moja psychika xle znosi zmiany w moim życiu, sama nie wiem. jestem pełna podziwu. pozdrawiam i życze szczęścia
-
2008/01/27 10:32:53
dziękuję, to mile, choć nie ma czego podziwiać, naprawdę...

każdy może z tego wyjść, jestem przekonana, że każdy ma na tyle sily, by się z tego wygrzebać.

szkoda tylko, że zazwyczaj trzeba upaść naprawdę bardzo nisko, dotknąć samego dna upokorzenia, znienawidzić się do glębi, balansować na granicy chorób i śmierci, by dostrzec szansę i motywację, aby z tym skończyć.

ale warto, zawsze warto walczyć, zwlaszcza gdy walka jest o wlasne życie, zdrowie, szczęście ...

trzymaj się, jak coś to pisz na maila.
ściskam mocno:*